Już nigdy nie będzie zrealizowany

Znowu klika dni nic niepisania, ale długo zastanawiałem się nad tym jak napisać ten artykuł. Miałem plan, ale już wiem że od kilku dni NIGDY go nie zrealizuję.

Prawdopodobnie 14 Sierpnia zmarła moja Babcia, prawdopodobnie??? tak bo 13 sierpnia miał ją odwiedzić wujek ale mu się nie chciało i dopiero następnego dnia znalazła ją ciocia, i lekarz wypisał datę zgonu 14 ale mogło to być również 13 sierpnia. Na początku było we mnie wiele złości, i trochę żalu, złości na siebie bo byłem u niej w niedzielę, zrobiłem zakupy, przygotowałem śniadanie i nakarmiłem ją i obiecałem że przyjdę w poniedziałek … nie miałem czasu i mogłem ją zobaczyć już jak nie żyła, a chciałem żeby powiedziała mi coś więcej o swoich braciach i siostrach którzy zginęli w czasie wojny, o rodzicach, tak żeby pamięć o nich nie zginęła, i moje lenistwo zostało ukarane. Zły byłem też na pozostała część rodziny a raczej na wnuki, które (część) robiły pokazówkę jak bardzo im szkoda, jak rozpaczają ale żadne nie pojawiło się żeby przyjść porozmawiać, posprzątać. Chyba tylko ja potrafiłem bez krzyków i złości z nią rozmawiać, może trochę dla tego ze część mi przelatywała przez głowę bez zapisu w pamięci, może dla tego że często żeby samemu coś samemu powiedzieć musiałem ją wysłuchać, a nie przerywać bo i wtedy ona mi nie przerywała – to chyba jest właśnie dialog 🙂
Tylko jedna osoba nie pojawiła się na pogrzebie tzw czarna owca Piotrek cioci Niny, ale to musiał by powstać o nim oddzielny dział.